Wyjazd do Londynu
Dzień 1
O godzinie 11:30 wszyscy zebraliśmy się w auli szkolnej. Pani Kusal, pani Fila oraz pani Marzec zebrały od nas paszporty i rozdały adresy z numerami telefonów rodzin angielskich, u których mieszkaliśmy. Punktualnie o 13:00 wyjechaliśmy ze szkoły. Nie minęły dwie godziny, a już przekroczyliśmy granicę między Polską a Niemcami. Na terenie Niemiec zrobiono nam postój przy McDonaldzie.
Dzień 2
Przejechaliśmy przez Holandię i Belgię, aż w końcu dojechaliśmy do Francji, gdzie znajduje się Eurotunel , który łączy kontynent z Wielką Brytanią. Eurotunel prowadzi do Anglii pod poziomem morza . Jego budowa rozpoczęła się za czasów Królowej Wiktorii, a skończono go dopiero po ponad stu latach. Gdy już byliśmy w Anglii zatrzymaliśmy się w sklepie, w którym były pamiątki oraz słodycze. W przeciągu godziny dotarliśmy do Londynu. Podróż była długa i męcząca, szybko jednak musieliśmy zregenerować siły, bo czekały już na nas atrakcje Londynu. Tego dnia zobaczyliśmy twierdzę Tower, Tower Bridge, London Museum i Katedrę św. Pawła. W Muzeum Londyńskim zapoznaliśmy się z historią życia w Londynie od czasów prehistorycznych do współczesnych. Niezwykle interesująca była wielka makieta Londynu z czasu wielkiego pożaru w 1666 roku. Mieliśmy szczęście, że naszą przewodniczką była Polka, która w ciekawy sposób nam o wszystkim opowiedziała. Wieczorem byliśmy już u rodzin, u których mieliśmy nocować przez najbliższe dni. Zjedliśmy u nich kolację i poszliśmy spać.
Dzień 3
O godzinie 6:30 pan Herath (właściciel domu) zapukał do naszego pokoju (mieszkałem z Marcinem Bernatem z klasy VI a, mieliśmy piętrowe łóżko) i zaprosił nas na śniadanie. Szybko więc umyliśmy się, ubraliśmy i zeszliśmy na dół. Śniadanie mieliśmy bardzo słodkie (jak to bywa w Anglii). Były tosty, czekolada, przeróżne dżemy oraz zupa mleczna z płatkami. O 7:30 byliśmy na zbiórce (zawsze byliśmy jako pierwsi!). Gdy wszyscy już się zebrali, wtedy ruszyliśmy w stronę metra. Z dzielnicy w której mieszkaliśmy (Walington) do centrum jechało się ponad godzinę! Wysiedliśmy na stacji Victoria Station. Stąd było już blisko do wszystkich najważniejszych zabytków Londynu. Widzieliśmy, więc Big Bena, Parlament, park św. Jakuba, pałac Buckingham. Zwiedziliśmy Galerię Narodową, gdzie mieliśmy okazję podziwiać „Słoneczniki” Van Goga. Jednak największym wydarzeniem było dla mnie zobaczenie Królowej Anglii - Elżbiety II. Spotkaliśmy ją przed Opactwem Westminster. Byliśmy także świadkami przygotowań Gwardii Królewskiej do obchodów urodzin Królowej. Przebieg musztry był imponujący.
Dzień 4
Poranek wyglądał jak ten z poprzedniego dnia: pobudka , słodkie śniadanie i dojazd na zbiórkę. Tego dnia zwiedziliśmy Muzeum Nauki i Muzeum Historii Naturalnej. W tym pierwszym mieliśmy okazję zobaczyć jak przez stulecia rozwijała się technika. Zaczęło się od pierwszej maszyny parowej, przędzarki mechanicznej zwanej „Przędzącą Joasią” z 1764 roku, a skończyło się na sondzie kosmicznej . Jednak Muzeum Historii Naturalnej było najciekawsze. Początkowo muzeum to składało się z eksponatów przywiezionych z podróży Karola Darwina, z upływem lat ilość eksponatów rosła. Obecnie jest ich około 70 milionów. Wszystkiego można było dotknąć. Zobaczyliśmy szkielety dinozaurów oraz różne minerały występujące na kuli ziemskiej. Przeżyliśmy symulacje trzęsienia ziemi. To było niesamowite!
Dzień 5
Tego dnia oczekiwaliśmy wszyscy . Zobaczyliśmy Muzeum Figur Woskowych, założone przez Madame Tussaud. Są tam naturalnej wielkości figury gwiazd filmu, muzyki czy znanych osobistości. Zrobiłem tam dużo zdjęć. Najcenniejsza jest dla mnie fotografia z Michaelem Jacksonem. Jedynymi Polakami, których postacie można tam zobaczyć, to Papież Jan Paweł II i Lech Wałęsa. Jest tam wiele ciekawych sal: sala prezydentów, gwiazd sportu, piratów z Karaibów. W sali strachu najedliśmy się… strachu.
Płynęliśmy także statkiem po Tamizie do Greenwich. Wrażeń tego dnia było sporo. Jednak ten dzień miał również złe strony. Był to dzień wyjazdu z Londynu . Trudno nam było rozstać się z tym miastem. Wracając zatrzymaliśmy się w sklepie, żeby kupić żywność na podróż do domu. Wsiedliśmy do autobusu i ruszyliśmy w drogę powrotną do Polski.
Dzień 6
Droga do Polski wiodła tą samą trasą, którą jechaliśmy do Anglii. Przez cały czas podróży wspólnie z kolegami wspominaliśmy mile spędzone chwile w Londynie. O godzinie 13:00 przekroczyliśmy granicę polsko-niemiecką, a około 15:00 dotarliśmy do Świdnicy. Pod naszą szkołą czekali już na nas stęsknieni rodzice.
Wyjazd ten na zawsze zostanie w mojej pamięci.